Tak się jakoś złożyło,
że pierwsze wpisy dotyczą pokoików dziecięcych. Dzisiaj o tych różowych - na wskroś dziewczyńskich:)
Moje rozmowy z małą klientką przebiegały w bardzo poważnej
atmosferze. Jasnowłosa, o alabastrowej cerze ale jakże wiedząca czego chce! Do
tego baaardzo kreatywna!
Wiecie ile znaczy tworzenie
takiej przestrzeni gdy się ma w domu męskie towarzystwo - czterech osobników, a jedyne dziewczyny
to kotka i sunia? :) To oznacza możliwość pławienia się w tych wszystkich pudrowych
różowościach, pluszowościach... pierdusiościach... no miód na
mą babską duszę! No mówię Wam... niunianie, cmokanie, piski, ochy i achy... no
w domu tego nie mam. W domu to mam TAM TAM TAM - TAM TA TAM - TAM TA TAM (Gwiezdne
wojny - wchodzi LORD WADER)... albo inne takie męskie...
